Dlaczego wybieram naturalne składniki?

Krótka odpowiedź? Bo sama to jem.

Dłuższa odpowiedź jest trochę bardziej osobista.

Kiedy zaczęłam bardziej świadomie patrzeć na to, co jem, pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było odwrócenie opakowania i przeczytanie składu. I tu zaczęły się schody. Granole, które kupowałam w supermarkecie i które wyglądały zdrowo - płatki, orzechy, może trochę suszonych owoców na zdjęciu - w składzie miały cukier na drugiej lub trzeciej pozycji, olej palmowy, aromaty, syropy, których nazwy brzmiały jak lekcja chemii.

Nie mówię, że to trucizna, ale jeśli coś ma być moim codziennym posiłkiem (tak, jem dosłownie codziennie), chcę wiedzieć dokładnie, co tam jest.

Kiedy zaczęłam piec granolę sama, naturalnie sięgałam po rzeczy, które miałam w domu i które rozumiałam. Płatki owsiane. Orzechy. Miód albo syrop klonowy. Suszone owoce. Dobra czekolada. 

Okazało się, że taka granola nie tylko smakuje lepiej, ale i daje inne uczucie po zjedzeniu. Mniej ciężkości, więcej sytości, zero wyrzutów sumienia. I właśnie to chciałam przenieść do Nutty Bites.

Każdy skład, który widzisz na etykiecie, jest tam, bo ma jakiś sens - smakowy albo odżywczy. Nic nie jest tam przypadkowo. Jeśli widzisz orzechy nerkowca, to dlatego, że lubię orzechy nerkowca i uważam, że świetnie działają w tej konkretnej mieszance. Nie dlatego, że były najtańszą opcją.

Wiem, że naturalne składniki to dziś trochę nadużywane słowo. Każdy tak pisze na opakowaniu, niekoniecznie mając na myśli to samo. Dla mnie znaczy to tyle: skład, który możesz przeczytać na głos i nie zacząć się zacinać po trzecim wyrazie. 🤎

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed opublikowaniem.